Ochrona pieniędzy klientów to dziś ogromny priorytet w funkcjonowaniu banków. I bynajmniej nie chodzi tu o zabezpieczenia fizyczne, jak porządne skarbce lub alarmy antywłamaniowe.
Dzięki rządowi, od stycznia 2011 roku zaczęła funkcjonować ustawa określająca wysokość górną limitu gwarancyjnego depozytów. Oznacza to, że od tego dnia, wysokość ta zmieniła się z 50 do 100 tysięcy euro. Znowelizowano też inny zapis ustawy, jaki ustanawia nowy czas wypłaty gotówki z Funduszu Gwarancyjnego. Ułatwiono także schemat odzyskania takich pieniędzy. Zwiększyło to na pewno bardzo poziom zaufania, którym klienci banków darzą swoich finansistów.
Mówiąc słownictwem bardziej prostym: jeśli bank stanie się niewypłacalny, to my nadal będziemy mogli odzyskać gotówkę i wszystkie depozyty zgromadzone na rachunku oszczędnościowym. Oczywiście tylko wtedy suma ta nie przekracza 100 tysięcy złotych. Jeżeli zaś posiadamy więcej – pieniądze niestety przepadną bezpowrotnie. Co ważne, kwota odzyskanych pieniędzy gwarantowanych przez nową ustawę zostanie pełna nawet wtedy, gdy zwracamy bankowi pożyczkę. Do tej pory było to zupełnie niemożliwe, ponieważ pierw mieliśmy obowiązek wszelkie zobowiązania finansowe spłacić.
Bankowy Fundusz Gwarancyjny dostaje wtedy dwadzieścia dni, aby wypłacić nam pieniądze. Taka ustawa wymuszona jest przepisami Wspólnoty Europejskiej i wprowadzona jest już w wielu państwach UE.
W szczytowej chwili (pokrywa się to mniej więcej z okresem pierwszej fali kryzysu na rok 2008) liczba kredytów hipotecznych oraz komercyjnych wydanych we frankach szwajcarskich wynosiła blisko 70%. Zachodni eksperci uważali zjawisko do jakiego doszło w Polsce za co najmniej niepoprawne ekonomicznie. Wielu z nich żartowało, iż Polska ma zamiar w przyszłości pozostać szwajcarskim kantonem. Dlaczego tak wielu Polaków decydowało się na kredyty we frankach szwajcarskich? Otóż bardzo niskie stopy banków centralnych w Szwajcarii bardzo kusiły Polaków. Waluta szwajcarska była o wiele tańsza aniżeli nasz rodzimy złoty polski. Polskie banki posiadające kapitał zagraniczny nie mogły nie wykorzystać tak doskonałej okazji by zgromadzić tak dużą rzeszę stałych klientów. Niestety tylko mały odsetek zdawał się wiedzieć dlaczego kredyt hipoteczny w walucie szwajcarskiej jest tak korzystny. Nie był on pod żadnym pozorem zabezpieczonym przed kursowym ryzykiem. Większość klientów, bez względu na to czy byli oni tego świadomi czy też nie decydowali się na ryzyko tego typu.
W swoim artykule poruszę tematy biznesowe. Jakie pierwsze pojęcie może skojarzyć nam się z tą tematyką? Według mnie, będzie to bez wątpienia kredyt. Większość przedsiębiorców, by osiągnać zysk początkowo zadłuża się. Chciałbym jednak poinformować państwa o kilku istotnych zmianach na rynku kredytowym. Otóż kończą się złote czasy, w których robiono bardzo duże pieniądze na kredytach walutowych. Inspekcja nadzoru bankowego postanowiła zaprzestać tego typu działania. Co prawda eksperci oraz inspektorzy konsultują jednak ten proceder. Jest to niestety prowokowanie katastroficznych skutków ekonomicznych. Niestety nie ma innego wyjścia – należy zaprzestać udzielania kredytów w obcej walucie. Ich nadmierny wzrost spowoduje kryzys walutowy. Takie jest stanowisko inspekcji nadzoru bankowego. Ministerstwo finansów jest całkowicie za inspektoratem. Możemy powiedzieć o jednej pewnej rzeczy. Najnowsze przepisy komisji nadzoru finansowego spowodują dość znaczne uszczuplenie dochodów banków.
Osoby marzące o wielkim bogactwie wielokrotnie poszukują jego źródła w przeróżnych ryzykownych inwestycjach. Jednym z najciekawszych sposobów na zarobek była gra na giełdzie. Dawniej by spróbować swych sił niezbędny był dosyć spory wkład własny oraz usługi maklera. Dzisiaj sprawa jest na tyle uproszczona, że bez problemu z grą na giełdzie poradzi sobie każdy, kto posiada odpowiednie konto bankowe. W erze kont internetowych banki uznały, że bardzo opłacalne będzie zaoferowanie swoim klientom wirtualnych maklerów, co wiąże się z możliwością uproszczonej gry na giełdzie. Każdy posiadacz konta inwestycyjnego może kupować dowolne papiery wartościowe wykorzystując do tego celu środki zgromadzone na koncie. Wszystko odbywa się za pośrednictwem Internetu i nie istnieje potrzeba osobistych wizyt z maklerem. Dzięki takiemu rozwiązaniu inwestycje stały się dużo prostsze i giełda zaczyna żyć coraz intensywniej. Nawet szary Kowalski może zainwestować jakąś część oszczędności w akcje i patrzeć, jak jego inwestycja się powiększa, czy też nawet jak powoli traci swoje fundusze. Niestety mimo uproszczenia mechanizmów inwestycyjnych gra na giełdzie dalej jest ryzykowna.